środa, 6 stycznia 2010

Po długiej przewie.... Westbound Train-"Come And get It"



Po dłuższej przewie kolejna recenzja....


W czerwcu 2009 roku pewien znany amerykański zespół wydał nową płytę. Jako że zespół jest bardzo znany i lubiany, zrobiło się oczywiście wokół tej najnowszej płyty trochę zamieszania. W każdym razie, jedni wpadali w zachwyt, jedni wyli zawiedzeni. Trochę wcześniej światło dzienne ujrzała najnowsza płyta Amerykanów z Bostonu, zespołu „Westbound Train” pt. „Come And Get It”. Premiera bez szumu i zamętu, jakie towarzyszyły znanemu amerykańskiemu zespołowi. Sam bez bicia przyznaję się, że nowy „Westbound Train” wpadł w moje ręce dopiero po informacyjnym esemesie od kolegi Ucznia o treści: „ Jebać Aggrolites! Nowa płyta Westbound Train to jest ogień!” A kolega Uczęn to taki kolega, któremu się w sprawach muzycznych ufa w 100% i oczywiście po przesłuchaniu płyty „Come And Get It” zgadzam się z prawdą życiową zawartą we wspomnianym esemesie.

Płyta wydana przez Hellcat, ciekawa sprawa, jest dość tania (już za jakieś 8-10 euro można zakupić), a wiadomo, że Hellcat czasami cenę taką przyjebie, że tylko niecenzuralne słownictwo przychodzi człowiekowi do głowy. Na szczęście dla kieszeni wszystkich fanów grupy nowa płyta bostończyków jest wyjątkiem.

Czyli jest tak: za niewielkie pieniądze dostajemy wypasioną płytę, na której 15 utworów w konwencji ska, skinhead reggae, soul. Zasadniczo nie jestem fanem zespołów, które tak mieszają style, ale „Westbound Train” ma to coś, że ten mix wchodzi elegancko. Na pewno to zasługa wokalisty, Obiego Fernandeza, który mam wrażenie, z płyty na płytę, wyrabia sobie coraz bardziej swój charakterystyczny sposób śpiewania. Dodajmy do tego gościnne występy Dave’a Hillyarda z The Slackers, ( który dodatkowo wspólnie z Obim zajął się produkcją płyty) czy Kinga Django i wychodzi nam z równania produkt wysokiej jakości. Na płycie dla każdego coś miłego: dirty reggae? proszę bardzo- hiciorski tytułowy „Coome and Get It”, tradycyjne ska? jest – „Why You Cry” (tu właśnie udziela się wokalnie King Django. Jak ja uwielbiam tego gościa!), a może soul? Oczywiście:) – taneczne „What You Need”. O poszczególnych kawałkach nie ma co się rozpisywać, trzeba się wsłuchać i samemu wybrać swoje ulubione utwory.

Podsumowując, płyta extra, godna polecenia każdemu. Szczególnie tym, którzy nie mieli wcześniej styczności z „Westbound Train”, a wiem, że w Polsce są ludzie, którzy o tym zespole nawet nie słyszeli! Wstyd i skandal;) „Westbound Train” to kawał dobrego grania, nie można tego nie znać!

Na koniec, ciekawostka: w kobiecych chórkach śpiewają Panie z nowojorskiego zespołu „Sweet Divines”. Zespół ten powinien przypaść do gustu fanom soulowego brzmienia. Cud miód! Warto zbadać!




http://www.myspace.com/westboundtrain


http://www.westboundtrain.net


http://www.myspace.com/thesweetdivines

1 komentarze: